To ja może powrócę do tematu Grabaża. To kilka opinii ludzi znających się na rzeczy.
"Lider Pidżamy, Grabaż, to obok Staszewskiego, Maleńczuka, i może Staszczyka, podstawowy głos pokolenia rockowych trzydziesto- czterdziestolatków, których twórczość trafia do publiczności przynajmniej o dekadę młodszej. Grabaż w swoich publicystycznych tekstach na cel bierze głównie hedonizm, materializm i konsumpcjonizm młodego pokolenia. Jako stary punkowiec trafnie punktuje wady i słabości społeczeństwa, w którym żyje." - -nuta.pl
"Jednak wciąż nowatorskie teksty i rock'n'rollowa muzyka z ewidentnymi wpływami punk rocka, SKA i reggae tworzą niepowtarzalny klimat i sprawiają, że obok tego dokonania Grabaża i spółki nie można przejść obojętnie. [...] Teksty Grabaża jak dawniej są niesamowicie zakręcone. Nie kryje on swoich poglądów i specyficznego podejścia do życia. Mam wrażenie, że są nawet dojrzalsze od poprzednich, często bardziej intelektualne, z wieloma odniesieniami do prawdziwych sytuacji. Szczerze, a zarazem ironicznie opisuje rzeczywistość widzianą swoimi oczami. Najczęściej są to smutne i niestety prawdziwe spostrzeżenia oraz refleksje, do których prawie każdy z nas dochodzi, czyniąc codzienne obserwacje na szarych ulicach miast, czy też śledząc na bieżąco informacje w dziennikach. [...] Teksty są więc o tym, co nas otacza, są ściśle powiązane z ideologią punków, traktują o zakłamaniu i obłudzie ludzkiej. Właściwie mamy tu dość obszerny przekrój przez nasze społeczeństwo, na którym autor nie zostawił suchej nitki."
- rockmetal.pl
"Najważniejszy jest przekaz – czyli tekst z muzycznym „podparciem”. Także na nowej płycie Grabaż komentuje naszą rzeczywistość. Śpiewa o wojnie i wojsku (Chłopcy idą na wojnę), morderstwach popełnianych przez nastolatków (Zabiłem go), kulcie mamony (Brudna forsa). Pełna liryzmu jest balladowa Nocjaknoc. Pryszcze to natomiast afirmacja życia: nie chcę częstować cię śmiercią / życie piękniejsze jest niż śmierć / każdą swoją żywą częścią / wybieram życie. Natomiast w Idą brunatni Grabaż rozprawia się z faszyzmem i przemocą. "
-terazrock.pl
A co do Red Sparowes, to pomyślę. A btw był ktoś na Punky Reggae Live w tym roku właśnie w Eskulapie?
jasna sprawa, załatw tylko, żeby nasz kochany kołchoz miał przerwę w pracy na ten czas, egzaminy się zdały i dyplom sam obronił, a nawet jestem skłonna cię zawieźć na ta imprezę czerwonym bolidem ;)
co do pana szanownego Grabarza i jego textów i nie tylko jego... widzisz Nowik, Wojaczka też nie każdy trawi za jego specyfikę, a jest powszechnie uznawany. Nie każdy text i poezję można rozróżnić na ładne i brzydkie. moja mama jak widzi stonkę z twórczością Beksińskiego z Preisnerem w tle to ma dreszcze i odruch wymiotny
ja za to "inaczej" kocham szanty. to najgorsza dla mnie tortura
p.s.
a Pidżamy, glanów i tym podobnych nadal sie nie wypieram, chociaż w soboty latam na latino party . do pewnych wartości estetycznych po prostu trzeba dojrzeć, a rockendrolowcem jest się w sercu do końca zycia że niektórzy przeginali ze swoja oryginalnością to juz ich krzywda. pamiętasz pewnego pana który za szczyt komercji uznawał pójście na koncert kapeli w koszulce z ich logo? ten to by mógł napisać kodex "co dobry metal wiedzieć powinien
_________________ Quidquid latine dictum sit altum videtur.
Wiek: 16 Dołączył: 15 Lip 2007 Posty: 13 Skąd: Ja mam wiedzieć ?
Wysłany: 2007-07-17, 19:22
Reaktywować topica by sie przydało :P
U mnie przedewszystkim Metal, nu-metal, soulu się troche nawinie, punk rocka, rocka itp. Co bu tutaj za zespoły powymieniać. No,ulture Offspringa,Franz Ferdinand Limp Bizkit, HIM,Red Hot chilli peppers, nie pogardze offspringiem, cloud roomem, a doszł do tego klimaty mniej rockowe jak Prodigy, a nawet troche czarnego rapu sie nadarzy. I od siory podłapałem pare kawałków "latino party".
Prodigy - po odejsciu Leeroya cos tam pękło. Ogólnie to nadal kiwam głową przy Wind it up, Everybody in the place, Charly, voodoo people, Music reach czy Poison, jednak dokonania grupy od roku powiedzmy 1999 pozostawię bez komentarza.
No niestey, grupa rozpadła się, a raczej zakończyła działalność na jesień 2002 r- po zabójstwie głównego DJ-a grupy, Jam Master Jaya. W sumie to nawet nieźle z tym zakończeniem dziłalności, nie była to głupia decyzja, tymbardziej, że wielki powrót grupy w 2001 i album "Crown royal" dał wyraz temu, że nawet taka grupa jak Run DMC dała ulec wymogom rynku i producenta.
jakość kiepska, ale na żywo... ojjj
co ciekawe... mało kto bawił sie na ich koncercie. pewnie dlatego że większość towarzystwa miała mniej niż 20lat. dla przypomnienia, "blood and fire" - soundtrack z mortal combat to ich robota
_________________ Quidquid latine dictum sit altum videtur.
No to ja znów wrócę do tematu Pidżamy. Wybiera się ktoś na XX urodziny Pidżamy 8 grudnia? Dla wszystkich fanów - obecność obowiązkowa, bilety już w sprzedaży.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum